czwartek, 24 lipca 2014

[RECENZJA] Pacific Rim

 Witam. Robię sobie małą przerwę w publikowaniu postów z Cape Town. To znaczy kolejny będzie za jakieś półtora tygodnia zapewne, ale na chwilę obecną chciałem się skupić na wszystkim innym. Jak mam wolną chwile, a pogoda uniemożliwia mi wyjście na zewnątrz (tak jak dzisiaj; wieje i pada cały wieczór), to siedzę i oglądam filmy, czytam książkę albo po prostu grzebię w internecie. To ostanie jest teraz nadzwyczaj ciekawe, gdyż zacząłem się uczyć języka Norweskiego, samemu. Tak, wiem, że to nie jest najnormalniejszy pomysł, ale mam koleżankę, która w razie czego mi pomoże, gdyż ona Norweski zna. Ale nie o tym dzisiaj. Chciałem wrócić do tematu filmów: albowiem obejrzałem ostatnio Pacific Rim. Wiem, że z "lekkim" opóźnieniem, ale nie było dosyć głośno o tym filmie, a to dziecko Guillermo del Toro, ojca takich dzieł jak Hellboy czy Labirynt Fauna (za te filmy go uwielbiam). Po takim reżyserze jak on, spodziewałem się czegoś więcej.

niedziela, 20 lipca 2014

RPA III - Trzeci tydzień za mną!

 Uhh... Trzeci tydzień dobiega końca, a tyle się działo! Nie pisałem bo wolałem nagromadzić ciekawe informację, żebyście nie musieli czytać co tydzień jakiejś nudy, a tak to po trzech tygodniach w Cape Town, trochę się tego nazbierało. Porobiłem mnóstwo zdjęć, wybrałem najlepsze, żeby się z Wami podzielić, ale jak chcecie zobaczyć więcej to piszcie w komentarzach, żebym wiedział, że kogoś to w ogóle interesuje. A teraz zapraszam bardzo serdecznie do przeczytania trzeciego sprawozdania polskiego człowieka na czarnym kontynencie!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

RPA II - Bliskie spotkanie trzeciego stopnia: Cape Town

  Wstawiam ten post dopiero teraz, ponieważ dopiero teraz mam Internet. Na szczęście już nie będzie dłuższych przerw bez niego, więc ani ja się nie martwię, ani wy się nie martwcie. Ostatnie dni w Pretorii były bardzo ciekawe. Byłem z psami na spacer… a raczej wyprawę, bo na kilka godzin, daleko na jakieś pustkowia. Znaczy to był park w mieście, ale na zdjęciach wygląda jak szczera sawanna. Czekać tylko, aż pojawi się lew jakowyś, albo inna bestyja. W piątek miałem długą sesję zdjęciową z zachodem słońca, i udało mi się zrobić parę naprawdę ładnych zdjęć, a z jednego jestem bardzo dumny. Następnego dnia (tj. sobota) wstałem sobie spokojnie… o 4:30 rano, bo o 6:55 miałem lot do CT. O bogowie! Wschód słońca zobaczyłem dopiero w samolocie, a całą podróż (krótką, bo około dwie godziny leciałem) przespałem. Mamy za sobą sprawy sprzedCapeTownowe. Czas na pierwsze spotkanie z nieznanym światem. Czułem się jak Armstrong lądujący na księżycu… Zaczynamy! 

środa, 25 czerwca 2014

RPA I - Pierwsze wrażenia

 DOLECIAŁEM! Żyję, nie umarłem, samolot nie spadł, nie miałem zawału. Uff... 
 Lot do Frankfurtu, przesiadka, potem do Johannesburga, do RPA. Dałem radę, chociaż było czasem piekielnie niewygodnie. No, ale mówi się trudno i płynie się dalej! Pierwsze kilka dni spędzam u babci, w Pretorii, a niedługo polecę do Cape Town, gdzie będę mieszkał ze zwariowanymi ludźmi i chodził do szkoły. W tym poście opiszę pierwsze dni w Republice Południowej Afryki i napisze co nieco o moim blogowaniu tutaj. Zapraszam!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Moja Pora na Przygodę!

 Lecę i to dosłownie! Dzisiaj (tj. poniedziałek) wylatuję do RPA. Nie wiem nawet co tutaj napisać. Bardzo się cieszę, jestem ogromnie podekscytowany, ale z drugiej strony lekko się stresuje. Ale co tam, dam radę, zawsze jakoś daję radę :D

 Pożegnania ze wszystkimi mam za sobą, chociaż wylatuje na zaledwie dwa i pół miesiąca, no ale to pierwszy mój taki długi wyjazd, jeszcze 13 000 kilometrów od domu. Wujek Google mówi, że samochodem by się tam jechało 200 godzin, a pieszo szło 2500. No nieźle, na szczęście lecę samolotem, tylko godzin 14.

środa, 4 czerwca 2014

Co jest teraz i co będzie

 Witam. Dawno nie pisałem, ech... Co mam na swoją obronę? Jak mam się tłumaczyć? Nie będę owijał w bawełnę. Albo miałem ogromny natłok roboty, nie tylko w szkole, a jak miałem wolny czas to wolałem sobie poczytać książkę czy obejrzeć film, pisać mi się w ogóle nie chciało. Nie wiem dlaczego, jakoś tak. Teraz jeszcze bardziej nie mam czasu, bo rok szkolny się kończy i zostało jeszcze trochę wysiłku, a potem będzie luźniej. Zaraz wszystko opiszę co u mnie było, jest teraz i co będzie, opisze moje plany na temat bloga i lata, bo to wbrew pozorom się łączy :D
Więcej w rozwinięciu.

środa, 9 kwietnia 2014

Ezoteryczne fotografie

 Cześć i czołem. Nie uważam się za wybitnego fotografa, albo w ogóle operatora aparatu, ale zawsze lubiłem robić zdjęcia i zawsze chciałem robić ładne oraz ciekawe zdjęcia. Już piszę o co mi chodzi. Gdy byłem na wyjeździe we Francji to dobrałem się do aparatu fotograficznego mojej koleżanki Link. Oczywiście narobiłem jej mnóstwo niepotrzebnych zdjęć, ale przyznam szczerze, że jest kilka, z których jestem dumny.